Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 sierpnia 2013

Ekspresem przez świat

   Dwa wieczory, osiem zespołów, cztery kontynenty, a wszystko to widziane z „fosy” pod sceną. Bilans po festiwalu: pogorszenie słuchu na trzy dni, no i zdjęcia, które można zobaczyć poniżej.

   Mogę powiedzieć, że tradycji stało się zadość. Kolejny rok, kolejna Globaltica. Moimi mistrzami, a w zasadzie mistrzyniami tegorocznego festiwalu ogłaszam...Mahottela Queens. Jak na zespół grający już przeszło czterdzieści lat, to Panie mają niezłego powera na scenie:D – wystarczyło spojrzeć na rozentuzjazmowaną widownię. Mogę tylko pozazdrościć takiej energii w tym wieku.
   Świetnie też zaprezentował się lokalny zespół Bubliczki – żwawo, z przytupem. Dokładnie tak jak powinno się grać na koncertach.
   Bio Ritmo rozkołysał ludzi przyjemnymi latynoskimi rytmami, a Gruzini z Chveneburebi pokazali jak wygląda moc kaukaskiej krwi. Oczywiście to nie wszystkie zespoły, ale te najbardziej przypadłymi do gustu.

   Podsumowując na Globaltice bawiłem się świetnie. Do dzisiaj, myśląc o tamtych wieczorach, na mojej nieogolonej gębie rysuje się uśmiech - oby za rok było równie dobrze, albo jeszcze lepiej!  





















niedziela, 21 października 2012

Muzyczne ścieżki

    Dzisiaj o podróżach, tyle, że tych bliższych, bo muzycznych. Jesień za oknem, dzień coraz krótszy, lato i jego ciepłe dni odchodzą we wspomnienia. Chcąc jeszcze przez chwilę przedłużyć lato, oddaję się słuchaniu muzyki.  
    Słuchawki na uszy i odpalam ciepłe dźwięki Stony Road Chris Rea. W tej muzyce jest coś, jakaś ciepła nuta. Dźwięki gitary przywołują wspomnienie słońca, zapachu lepkiego popołudnia nad brzegiem rzeki, beztroskiej podróży zakurzoną drogą. Zawsze, gdy słucham tego szczególnego dźwięku stalowych strun, czuję jak dreszcze przechodzą mi po plecach. Ta muzyka to prawdziwe lekarstwo na jesienną niepogodę.  
    Słyszeliście kiedyś o filmie „O Brother, Where Art Thou?” Jeśli nie, to polecam zobaczyć i posłuchać. Ścieżka muzyczna do filmu jest równie ciepła co Stony Road. Melodia i teksty łatwo wpadają w ucho i nieraz można złapać się na bezwiednym nuceniu którejś z piosenek – w moim przypadku najczęściej dzieje się tak z „Down In The River To Pray”.
    Jeśli ktoś ma więc ochotę o parę dni wydłużyć sobie lato lub chociaż wprowadzić się w wakacyjny nastrój, to śmiało może sięgnąć to te dwa tytuły. Miłego słuchania!  



niedziela, 15 lipca 2012

Muzyka bez granic


   Bywają koncerty niezapomniane i to z różnych powodów. Czasami jest to muzyka, innym razem atmosfera jaka panuje na koncercie. Kiedy trafiłem na koncert - Muzyka bez granic, nie spodziewałem się, że zapamiętam go z dwóch powodów. Za pogodę i atmosferę.  
   Najpierw o pogodzie. Można powiedzieć, że zanim koncert się rozpoczął już został przerwany – tuż po pierwszym wykonanym utworze nad Teatrem Leśnym rozpętała się burza, a z nieba zaczęły się lać strugi wody, publiczność rozpierzchła się w poszukiwaniu schronienia przed deszczem. Nie był to jednak koniec. Teraz o atmosferze - deszcz, brak prądu i zimno nie powstrzymały jakby się można było tego spodziewać wszystkich artystów przed występem. Zespół Aka Chukwu z Nigerii, pomimo wcześniej wymienionych przeciwności zaczął grać akustycznie, w samym środku środku burzy - wrażenie było niesamowite. Deszcz, gromy i błyskawice, las wokoło i bębny. Wyglądało to tak jakby chcieli przepędzić deszcz przy pomocy muzyki. Można też powiedzieć, że im się to udało ponieważ grali do czasu gdy koncert w normalnej formie można było już wznowić - tym razem bez przeszkód.
   Podsumowując impreza udana - muzyka świetna. W trakcie koncertu „Muzyka bez granic” można było usłyszeć rytmy z całego świata od Ukrainy za sprawą Volodymyr Bilokur, przez afrykę - Aka Chukwu, Argentynę Marita Alban Juarez Quartet, aż po nomadów europy dzięki cygańskim pieśniom Teresa Mirga i Kałe Bała. Naprawdę było czego posłuchać.
















sobota, 30 czerwca 2012

Nowe horyzonty


 Jak to zapewne widać po niejednym wpisie, muzyka – jest jednym z obszarów moich zainteresowań. Przez lata miała dla mnie bardzo duże znaczenie i nie inaczej jest dziś. 
    Muzykę postrzegam jako pewnego rodzaju, nakładkę na rzeczywistości – tło do życia codziennego. Mogę sobie wyobrazić, że każda chwila, czy to wschód słońca, przejazd rowerem przez las, czy chociażby tak zwykłe wydarzenie jak wejścia do domu ma swoją ścieżkę dźwiękową. Dotyczy to również zdjęć. Często łapię się na tym, że do obrazu widzianego przed oczami staram się przypisać jakąś konkretną muzykę. 
    A co to ma wspólnego z dzisiejszym wpisem? Otóż ostatnio dzięki moim muzycznym eskapadom zwiedzam kraje afryki północnej, konkretniej okolice Mali, Maroko i też parę innych. Mariem Hassan, Hasna el Becharia, Habib Koite i wielu innych poprzez swoją muzykę tworzą niesamowicie pociągający egzotyczny nastrój. Brzmienie gitar, śpiewy , rytm wszystko to maluje przede mną skąpane w słońcu, suche krajobrazy pełne piaszczystych wydm, rdzawo czerwonych kanionów.
   Poniżej w nawiązaniu do ostatniego akapitu znajdują się fotografie z zeszłorocznego i trochę wcześniejszego wyjazdu do Maroka. Miłego oglądani i mam nadzieję słuchania.













środa, 10 listopada 2010

Słoneczniej, cieplej...

...niech się stanie. Pogoda na zewnątrz nie motywuje mnie zbytnio do działania, dlatego postanowiłem wziąć sprawę w swoje ręce dogrzewając się wspomnieniami z miejsc cieplejszych. W głośnikach Amadu&Mariam przynoszą dźwięki malijskiej muzyki, a przed oczami wschód słońca na sucharze;)


Sahara 2008