Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Globaltica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Globaltica. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 sierpnia 2013

Ekspresem przez świat

   Dwa wieczory, osiem zespołów, cztery kontynenty, a wszystko to widziane z „fosy” pod sceną. Bilans po festiwalu: pogorszenie słuchu na trzy dni, no i zdjęcia, które można zobaczyć poniżej.

   Mogę powiedzieć, że tradycji stało się zadość. Kolejny rok, kolejna Globaltica. Moimi mistrzami, a w zasadzie mistrzyniami tegorocznego festiwalu ogłaszam...Mahottela Queens. Jak na zespół grający już przeszło czterdzieści lat, to Panie mają niezłego powera na scenie:D – wystarczyło spojrzeć na rozentuzjazmowaną widownię. Mogę tylko pozazdrościć takiej energii w tym wieku.
   Świetnie też zaprezentował się lokalny zespół Bubliczki – żwawo, z przytupem. Dokładnie tak jak powinno się grać na koncertach.
   Bio Ritmo rozkołysał ludzi przyjemnymi latynoskimi rytmami, a Gruzini z Chveneburebi pokazali jak wygląda moc kaukaskiej krwi. Oczywiście to nie wszystkie zespoły, ale te najbardziej przypadłymi do gustu.

   Podsumowując na Globaltice bawiłem się świetnie. Do dzisiaj, myśląc o tamtych wieczorach, na mojej nieogolonej gębie rysuje się uśmiech - oby za rok było równie dobrze, albo jeszcze lepiej!  





















niedziela, 12 sierpnia 2012

Globaltica

   Dzisiaj o Globaltice, czyli o trójmiejskim święcie Muzyki Świata. W tym roku dzięki zespołom, jakie wystąpiły na gdyńskich Kolibkach, można było zapoznać się z muzyką takich miejsc jak Madagaskar, Tadżykistan czy Wybrzeże Kości Słoniowej. Kraje te nie wyczerpują jednak całej listy miejsc, z jakich pochodzili wykonawcy.  
    Wrażenia po koncercie bardzo pozytywne. Artyści z łatwością nawiązywali kontakt z publicznością, a ta żywo reagowała na ich muzykę. Osobiście najbardziej przypadł mi do gustu występ Alaev Family z Tadżykistanu. Zespół niezwykły, bo jego członkowie stanowili jedną rodzinę, której liderem był blisko osiemdziesięcioletni nestor rodu - Allo Alaev. Ich tradycyjne stroje, jak i warsztat muzyczny, zrobiły na mnie duże wrażenie; no i te dźwięki – magia! Równie ciekawie zaprezentował się duet Talilema z Madagaskaru. To co mnie w nich urzekło, to ten rodzaj pozytywnej energii, jaką potrafili zaszczepić w widzach – kontakt z publicznością pierwszorzędny, zwłaszcza w trakcie wspólnego śpiewania z widownią.
    W trakcie trzydniowego festiwalu wystąpiła oczywiście znacznie większa liczba zespołów i jeśli ktoś ma chwilę, to polecam zapoznać się z pełną listą wykonawców (tutaj podaję link). Podsumowując: Globaltica już po raz kolejny, bo w ubiegłych latach również miałem okazję na niej być, okazała się wspaniałym świętem muzycznym. Jest to festiwal, który naprawdę warto polecić, zwłaszcza ze względu na różnorodność prezentowanej muzyki. Mankamentem jest dla mnie tylko to, że muszę teraz czekać rok, by znowu się tam pojawić;)